Związek Wayne’a Rooneya z Manchesterem United porównać można do małżeństwa. Po okresie pierwszych randek i narzeczeństwa, kiedy to Czerwone Diabły mocno zabiegały o uczucia młodego Anglika, po pięknych początkach na Old Trafford, następnie po okresie stabilizacji, a także po kłótniach, w których dwukrotnie blisko było rozwodu, aż po okres, w którym można mówić o starym dobrym małżeństwie.
10 lat temu osiemnastolatek z Liverpoolu w swoim debiucie w barwach Czerwonych Diabłów ustrzelił hattricka w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Fenerbahce. Po dekadzie gry na Old Trafford Rooney zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii klubu. Jest również kapitanem Manchesteru United. Po pamiętnym wieczorze, kiedy to młody Anglik zanotował pierwsze trafienia dla nowego klubu, kibice oszaleli na jego punkcie. Wayne Rooney stał się ich bohaterem, idolem i nadzieją, nie tylko czerwonej części Manchesteru, ale również całej Anglii. A kim jest teraz?
Gdyby spojrzeć na statystyki i sukcesy Wazzy w klubie z Old Trafford śmiało można powiedzieć o nim – napastnik z piłkarskiego topu. Obserwując jednak poczynania Rooneya z dziesięcioletniego okresu w ekipie United ciężko przypisać mu jedną, stałą pozycję na boisku. Był już snajperem, skrzydłowym, środkowym pomocnikiem, teraz zaś występuje na pozycji numer 10, tuż za napastnikami. Niewątpliwą zaletą Rooneya jest jego wszechstronność. Mało jest na świecie piłkarzy, którzy byliby w stanie zagrać na tak wielu pozycjach prezentując się naprawdę dobrze na każdej z nich. Wazza to dobry napastnik, dobry pomocnik, dobry skrzydłowy i dobry rozgrywający. On naprawdę jest dobrym piłkarzem. Która pozycja pokazuje jednak pełnię jego piłkarskich możliwości? Na której z nich można określić go jako jednego z najlepszych piłkarzy na świecie?
Gra Manchesteru United nie wgląda obecnie najlepiej, nie wspominając już o poprzednim fatalnym sezonie, a w mediach coraz częściej można usłyszeć głosy fachowców sadzających Rooneya na ławkę rezerwowych. Wazza ustawiony za napastnikami gra obecnie kosztem Juana Maty. Nie można zarzucić, że Anglik źle wywiązuje się ze swojej roli, gdyż nadal gra na swoim dobrym, solidnym poziomie. Trudno jednak powiedzieć, aby była to dla niego idealna pozycja na boisku. Anglikowi często brakuje pewnego rodzaju błysku w kreowaniu akcji dla napastników i cech typowych dla rozgrywającego. Cech, jakie posiada w swoim spektrum umiejętności siedzący na ławce rezerwowych Juan Mata.
Rooney jest niczym piąte koło u wozu Manchesteru United. Nie może zagrać jako napastnik, gdyż tam miejsce zarezerwowane jest dla Robina van Piersiego oraz Radamela Falcao.
„Wystawiałem go [Rooneya] na ataku, grał dobrze, jednak nie spektakularnie. Falcao też jest napastnikiem i myślę, że w pod tym względem jest lepszy.” - Louis Van Gaal
Anglik nie zagra również na boku boiska, ponieważ kandydatów na skrzydła ekipy Czerwonych Diabłów jest kilku z Angelem Di Marią na czele. Wazza został napiętnowany przez Louisa Van Gaala opaską kapitana, a przekaz Holendra jest prosty: kapitan musi grać.
„Żaden piłkarz nie ma pewnego miejsca. Tylko mój kapitan może liczyć na przywileje, ale pozostali piłkarze nie mają żadnych.” - Louis Van Gaal
Boss United ceni przede wszystkim piłkarzy wszechstronnych. Menadżer zdaje sobie sprawę, że wystawiając Rooneya na boisko, obojętnie na jakiej pozycji, zapewnia sobie solidność gry, jaką jest w stanie zaoferować kapitan Manchesteru United.
Wazza niedawno został również kapitanem reprezentacji Anglii. Do dziś trwają gorące dyskusje na temat tego, czy zasłużył on na tego typu przywilej. Tryumfy Rooneya w Manchesterze nie przekładają się na jego grę w reprezentacji Trzech Lwów. Co dwa lata pompowany jest balonik o nazwie – sukcesy Anglii na wielkim turnieju. Co dwa lata określenia „wiara”, „nadzieja” pojawiają się obok nazwiska piłkarza z numerem 10. Co dwa lata reprezentacja Anglii jednak zawodzi, a wraz z nią Rooney.
Od czasu do czasu Wazza gra naprawdę spektakularnie, ciągle jednak mówi się o tym, że to co najlepsze Wayne Rooney ma jeszcze przed sobą. Mimo 29 lat na karku kibice ciągle czekają na moment, kiedy ich ulubieniec stanie u boku Cristiano Ronaldo czy Lionela Messiego jako jeden z najlepszych piłkarzy świata. Trudno odmówić Anglikowi talentu, ambicji, czy też waleczności. Trudno jednak powiedzieć, że dostanie on niedługo złotą piłkę dla najlepszego piłkarza globu. Nie ten poziom, nie ta półka. Fachowcy wróżą Rooneyowi grę w drugiej linii, ale czy środek pomocy będzie tą najlepszą pozycją dla Wazzy?
Kibice kochają piłkarzy walczących do końca, poświęcających się dla drużyny. Trenerzy zaś uwielbiają wszechstronnych grajków, którzy są w stanie załatać każdą dziurę na boisku dając przy tym dobry, solidny poziom w swojej grze. Takim zawodnikiem niewątpliwie jest Wayne Rooney. Podczas małżeństwa Anglika z Manchesterem United dwukrotnie blisko było rozwodu. Trudno jednak wyobrazić sobie trzeci raz sytuację, w której Wazza mówi: „Chcę odejść”, ponieważ wydaje się, że z biegiem czasu to Wayne Rooney bardziej będzie potrzebował Manchesteru United, aniżeli Manchester United Wayne’a Rooneya.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz