Wydaje się, że przed Adamem Nawałką kilka nieprzespanych nocy przed jakże niezwykle trudnym egzaminem niemiecko-szkockim. Były trener Górniak Zabrze, jak na razie, nie zalicza się do prymusów, dlatego dobre przygotowanie do tak ważnego testu jest jak najbardziej wskazane. Egzamin Nawałki rozłożony został na dwa dni - 11 i 14 października. Miejsce egzaminu - Warszawa. Minimum dające zaliczenie – trójka, to znaczy trzy punkty.
Selekcjoner biało-czerwonych przygotowania do egzaminu rozpoczął 26 września ogłaszając powołania dla zawodników z lig zagranicznych. Kilka dni później uzupełnił skład pięcioma ligowcami. Nawałka nie byłby sobą, gdyby nie zaskoczył swoimi wyborami. Lewi obrońcy w naszym kraju są na wagę złota, a solidny kandydat na tą pozycję poszukiwany jest od lat. Były trener Górnika Zabrze rozgryzł jednak tą zagadkę i oświecił nas rozwiązaniem: Wawrzyniak & Boenish. Z jednej strony, co do Boenisha, nie ma się co dziwić, chłopak grał regularnie w lidze niemieckiej, Lidze Mistrzów czy Pucharze Niemiec, więc powołanie dla podstawowego lewego obrońcy Bayeru Leverkusen było jak najbardziej wskazane. Z drugiej strony, po co wysyłać powołanie dla kontuzjowanego gracza?! Na pokaz? Na alibi?
„Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że Sebastian będzie miał problem, aby wyleczyć się na początek zgrupowania. Sytuacja się nie poprawiała. […] Nie było sensu ściągać go do Warszawy, zwłaszcza że rozpoczął już zabiegi w Niemczech. […] W jego miejsce nikogo nie powołuję. Byliśmy przygotowani na taki wariant.” - (Adam Nawałka dla Przeglądu Sportowego)
Nawałka, niczym Nostradamus, wiedział, jak zakończy się sprawa z polsko-niemieckim obrońcą, dlatego był przygotowany na taki wariant. Odpowiedzią na kontuzję Sebastiana Boenisha jest oczywiście stały bywalec na lewej flance biało-czerwonych Jakub Wawrzyniak. Ten sam Wawrzyniak, który na początku roku przeszedł do rosyjskiego Akmar Perm przegrywając rywalizację w klubie z Tomaszem Brzyskim. Dochodzimy więc do pytania kluczowego – gdzie jest Tomasz Brzyski? Jak widać gole, asysty, dobra gra na boiskach ligowych i europejskich to za mało, aby liczyć na powołanie od Adama Nawałki. Po co legionista, przecież jest mamy ex legionistę Wawrzyniaka… byle tylko znów nie potknął się w meczu z Niemcami.
Zapewne wszyscy w tym kraju wiedzą, że podstawowym prawym obrońcą reprezentacji Polski jest Łukasz Piszczek. Defensor Borussi Dortmund musi mieć jednak swojego zastępcę w kadrze – wybór znów padł na Olkowskiego. Tego samego Olkowskiego, którego na początku września ogrywali mocarze z Gibraltaru. Wydaje mi się, że Adam Nawałka oglądając mecze Legii patrzy tylko na ofensywę, zapominając o tyłach w postaci Brzyskiego i… Brozia, który jest siłą napędową warszawskiej drużyny i jak na razie tylko tej warszawskiej.
O ataku pozycyjny w konfrontacji z Niemcami możemy pomarzyć, dlatego naszą bronią w starciu z mistrzami świata będą kontrataki. To nam od lat wychodzi najlepiej. Poza szybkimi skrzydłowymi przydałby się jednak niezły rozgrywający, który obok Krychowiaka, po pierwsze zatrzyma przeciwnika w środku pola, a po drugie rozegra piłkę i otworzy szansę na gola dla Roberta Lewandowskiego. Patrząc na powołania Nawałki nie wiem jednak, kto obok pomocnika Sevilli mógłby zagrać w środku pola. Starzyński? Mączyński? W ich przypadku przygotowujący się do konfrontacji z Polską Joachim Low będzie musiał chyba wygooglować sobie nazwiska tych zawodników. Może Mila? Ale czy będzie on w stanie zapanować nad środkiem pola w starciu z mistrzami świata? A może Waldek Sobota lub Maciej Rybus zagrają za Lewandowskim? A może Lewandowski zostanie cofnięty, a przed nim zagra Milik lub Teodorczyk? System z dwoma napastnikami jest się jednak mało możliwy. Jodłowiec lub Żyro wydają się opcją bardziej prawdopodobną, gdyż Adriana Mierzejewskiego w powołaniach Adama Nawałki nie dostrzegam. Pewnym jest to, że selekcjoner znów zaskoczy, bez względu na to, jaką linię pomocy wystawi. Boję się jednak kolejnych lamentów po meczu, że Robert Lewandowski sam musiał wracać się po piłkę do środka pola, bo najzwyczajniej nie było komu mu jej dostarczyć w pole karne przeciwnika.
Zastanawiać może środek defensywy. Kto obok Piszczka, Szukały i najprawdopodobniej Wawrzyniaka wystąpi w obronie? Tu jednak selekcjoner ma spore spektrum wyboru w postaci Glika, Jędrzejczyka, Wojtkowiaka, czy też nawet Cionka. Pozycje Szczęsnego, Krychowiaka, Grosickiego i Lewandowskiego są niezagrożone, ale dobór pozostałych kandydatów do jedenastki zapewne będzie spędzał sen z powiek Adama Nawałki w najbliższych dniach.
W starciu z Niemcami nigdy nie byliśmy i 11 października również nie będziemy faworytami. Podoba mi się jednak podejście Sebastiana Mili, który w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego podnosi rękawicę nie chcąc za darmo oddać trzech punktów mistrzom świata.
Znając jednak siłę piłkarską naszych zachodnich sąsiadów wszyscy zdają sobie sprawę, że urwanie im choćby punktu byłoby dobrym wynikiem. Zwycięstwo ze Szkocją jest jednak obowiązkiem. Nawałka, aby zdać październikowy egzamin w Warszawie musi dostać przynajmniej trzy na szynach. Czwórka, w postaci remisu z Niemcami i wygranej ze Szkocją byłaby świetnym wynikiem. O szóstce nie śmiem marzyć, gdyż wtedy Adam Nawałka z marszu stałby się prymusem i zapewne od razu otrzymałby tytuł doktora.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz